AMBITIOUS RUNNERS TEAM

Witajcie,

 

Zanim przejdę do relacji z biegu, pragnę Wam serdecznie podziękować za wzięcie udziału w zabawie jaką dla Was przygotowałem – wytypowanie mojego wyniku. Bardzo się cieszę, że tak licznie typowaliście prognozowany wynik, to bardzo miłe J Zwycięzcą okazał się Łukasz Piekut, podając wynik 31’48” był najbliżej uzyskanego przeze mnie wyniku 31’44”. Nagroda niespodzianka została wręczona osobiście, gdyż Łukasz jest członkiem grupy biegowej Motywatornia Team Wejherowo, dla której prowadzę zajęcia biegowe. Gratulacje!

 

 

Relacja trenera Sebastiana Wąsickiego z 37 Biegu Warciańskiego.

 

Start w Kole miał być dla mnie jednym z ostatnich startów w tym roku na dystansie 10 km. Na bieg jechałem bardzo zmobilizowany, chciałem powalczyć o wynik w granicach 32’. W ostatnim czasie wykazywałem dobrą formę startową. Po bardzo udanych startach we wrześniu - III miejsce na 55 Biegu Westreplatte 32’40”, III miejsce w Więcborku 10 km 32’39”, 5 miejsce Bieg Arasmusa 5 km 15’30” – czułem się świetnie i wiedziałem, że to jeszcze nie koniec i najwyższa forma dopiero przyjdzie. Szukałem startu na 10 km żeby zbliżyć się do granicy 32’. Wybór padł na Koło (wielkopolskie).

 

 

START

 

Podchodziłem do startu spokojnie, nie miałem „ciśnienia”, ale byłem bardzo zmobilizowany. Nie planowałem międzyczasów ani innych założeń na bieg. W głowie miałem zakodowane, że ruszam mocno nie oglądając się na rywali. Chciałem biegać „swoje”.

Wystartowaliśmy J Trzech zawodników oderwało się od reszty biegaczy (Grycko, Gardzielewski, Brzeziński). Pierwszy kilometr wyszedł 3’02”, prowadziłem drugą grupę razem z Mateuszem Niemczyk, Adamem Marysiak. Czułem się dobrze. 2 km z międzyczasem 3’03” prowadzony przez Mateusza, nadal czułem się komfortowo. Na 3 km na prowadzenie wyszedł Adam, ale tempo biegu spadło na 3’10” i Mateusz dał zmianę. 4 km pokonaliśmy z Mateuszem w 3’07”, nadal biegało się dobrze, Adam odpuścił. 5 km trzymaliśmy tempo 3’10. Na 6 km dałem Mateuszowi zmianę, jednak po 150m musiałem mocno zwolnić, odezwała się tzw. „kolka biegacza”, z którą borykam się od kilku tygodni. W tym momencie Mateusz mi odskoczył, a mój 6 km wyniósł 3’18”. Problemy z kolką częściowo odpuściły między 7-8 km. Międzyczas 7 km wyniósł 3’15”. Zebrałem siły i goniłem uciekającego Mateusza, którego ciągle widziałem przed sobą. Nie przejmowałem się tym, że straciłem sporo dystansu, moja mobilizacja była bardzo silna, walczyłem dalej. 8 km pokonałem w 3’13”. Mięśniowo czułem się dobrze, powiedziałem sobie „zostały już tylko 2 km, nie ma na co czekać, trzeba zbierać się do finiszu”. 9 km i uzyskuje międzyczas 3’12”, odniosłem wrażenie, że odrabiam stratę do Mateusza. Ostatni km i wszystko postawiłem na jedną kartę, „ile fabryka da”. Z grymasem na twarzy i płytkim oddechem oraz usztywnionym już ciałem pędziłem do mety, wydobywając z siebie resztki sił. Wpadam na metę z wynikiem 31’44”, a ostatni km mijam z czasem 3’03”.

Na mecie ogarnęła mnie wielka radość, zadanie wykonane. Mimo trudności na trasie biegu wywalczyłem wspaniały wynik. Uzyskałem najlepszy wynik nie tylko w tym sezonie, ale jeden z najlepszych wyników w całej dotychczasowej biegowej przygodzie.

 

 

Recepta na sukces – wiara, praca, determinacja.

 

Po problemach zdrowotnych jakie mnie spotkały na przełomie 2014-2015, gdzie byłem wykluczony z systematycznego treningu i w zasadzie ruszałem się „w kratkę”, nie było lekko się pozbierać. W tamtym czasie skierowany zostałem na operacje i o bieganiu miałem już zapomnieć…to były trudne chwile. Mój wewnętrzny głos nie chciał się pogodzić z tą sytuacją, szukałem kolejnych rozwiązań i je znalazłem. Operacja poszła w odstawkę, zapaliło się zielone światło na rehabilitacje z dużą szansą na powrót do pasji – biegania. Wróciła nadzieja, że będę mógł w przyszłości dalej cieszyć się bieganiem. W sezonie 2016 zrobiłem duży progres rehabilitacyjny, postępy były już zadowalające, a to dawało gigantycznego „kopa” motywacji do dalszej pracy. Pojawiałem się już na biegowych ścieżkach biegając 10 km poniżej 35’.

Dzisiaj wiem, że już wygrałem, wygrałem walkę o pasję jaką jest bieganie. Mimo trudności i czarnego scenariusza końca biegowej przygody nigdy się nie załamałem. Obecnie mogę biegać nie odczuwając już żadnych dolegliwości bólowych kręgosłupa, a co lepsze mogę nawiązać rywalizacje na trasie biegu, co nakręca mnie niesamowicie, dzisiaj nic nie muszę tylko mogę i cieszę się z każdego pokonanego kilometra biegiem, miejsca na podium i miłego spędzenia czasu w sportowym towarzystwie.

 

 

Nigdy nie wolno się załamywać, nie wolno też się z niczym spieszyć. Na treningach nie biegajcie na siłę, bo to Wam nic nie da, raczej efekt końcowy będzie odwrotny i zamiast cieszyć się świetną formą doprowadzimy do przetrenowania. Swoją formę odbudowywałem 2 lata, to i tak jest szybko, bo miałem przeszłość zawodniczą. Pracy było dużo, ale było warto. Trening biegacza jest procesem złożonym i długofalowym. Swoją sportową przygodę prowadzę bazując na własnym wieloletnim doświadczeniu i cieszę się, że przynosi to wymierne efekty. Uzyskiwane obecnie wyniki, jeszcze 2 lata temu nie były nawet w sferze marzeń. Zawsze staram się trenować z jakością.

22.10.2017 - Koło, województwo wielkopolskie - dystans 10 km

27/10/17

Created with WebWave CMS

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

AMBITIOUS RUNNERS TEAM