AMBITIOUS RUNNERS TEAM

Warszawski dzień nadszedł i spełnił się mój sen o Warszawie.

30.09.2018 roku spełniłem swoje sportowe marzenie, na które czekałem od początku swojej biegowej przygody, trwało to 15 lat. Moje bieganie zaczęło się dokładnie jesienią 2003 roku, kiedy dołączyłem do Lęborskiego Klubu Biegacza Braci Petk. Zanim postawiłem pierwsze biegowe kroki podpatrywałem i kibicowałem maratończyków, którzy uczestniczyli w Maratonie im. Tomasza Hopfera w Lęborku. Budziło to we mnie duże zainteresowanie, jeszcze jako „biegowy żuczek” powiedziałem sobie, że też kiedyś pobiegnę maraton.

Pierwszą próbę zmierzenia się z dystansem maratońskim chciałem podjąć jesienią 2013 roku, kiedy to miałem już 10 letni staż biegowy i ustabilizowane wyniki na 10km oraz w półmaratonie. Niestety pojawiły się wtedy problemy zdrowotne, groziła operacja kręgosłupa, a ja nie mogłem w to uwierzyć. Do operacji ostatecznie nie doszło, intensywne treningi zostały przerwane na 2 lata, tyle czasu trwała „naprawa”. Ciężkie miesiące żmudnej rehabilitacji pozwoliły mi ponownie stanąć na starcie biegu i pokonać go bez bólu pleców- ależ to była radość i potężny zastrzyk motywacji do dalszej pracy!!! W tych trudnych momentach sportowej przygody nie poddałem się, nie zrezygnowałem z biegania, wychodziłem truchtać od czasu do czasu nie wkraczając w strefę bólu. Gdybym się wtedy poddał i oddał operacji nie wiem czy byłbym dzisiaj tu gdzie jestem.

 

Powroty na biegowe ścieżki nie były łatwe.

2 lata przerwy od systematycznego, ułożonego procesu treningowego dużo zmieniły. Przybyło 12kg, kondycja spadła, a szybkie bieganie było tylko w mojej historii startów ;PP

 

CIERPLIWOŚĆ – była moim przewodnikiem. Motywacji do treningu mi nie brakowało, jednak musiałem słuchać tego co mówi mi organizm i krok po kroku szedłem do przodu bez pośpiechu.

 

Z racji zbliżającego się jubileuszu mojego „15-lecia w biegu” pod koniec 2017 roku podałem Wam informację o swoich sportowych celach na rok 2018. Powstał ambitny projekt 4W, który zakładał 4 starty w Warszawie, w których chciałem zbliżyć się, a nawet poprawić rekordy życiowe oraz spełnić swoje marzenie i zadebiutować w maratonie.

Planowane starty:

Styczeń – Bieg Chomiczówki 15km

Marzec – Półmaraton Warszawski

Kwiecień – 10km podczas Orlen Warsaw Maraton

Wrzesień – Maraton Warszawski (debiut)

Przygotowania ruszyły pod koniec listopada 2017 i do stycznia wyglądały dobrze. Pierwszy start z Projektu 4W zaliczony z nową życiówką na 15km 50’15”.

 

Przeszkody..

W lutym spotkała mnie przykra informacja o stanie mojego zdrowia, potwierdziła się u mnie choroba odkleszczowa BORELIOZA. Zmuszony byłem zawiesić przygotowania oraz starty na okres 8 tygodni. Przeszedłem antybiotykoterapię, czułem się kiepsko, byłem słaby fizycznie. Układ odpornościowy był zniszczony, łapałem infekcję jedna po drugiej, nie wiedziałem co będzie dalej, bo to trudna w leczeniu choroba. Po pierwszym leczeniu za zgodą lekarza specjalisty wznowiłem treningi i dalej obserwowałem na ile mogę sobie pozwolić. Stan zdrowia w moim odczuciu był co raz lepszy, wyniki krwi były w normie. W czerwcu robiłem kolejne badania pod kątem boreliozy, okazało się, że antybiotyk nie zadziałał, ale objawy jakby ustąpiły. Lekarz zalecił dalszą obserwację i dał zgodę na bieganie. Kolejne badania kontrolne w tym miesiącu.

 

Przygotowanie do maratonu

Przygotowania do maratonu zaczęły się w czerwcu i przebiegały pomyślnie. Zaplanowane starty kontrolne pokazywały mi, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Adaptacja treningu wyglądała naprawdę imponująco. Parametry czasu i tętna były zadowalające, poprawiły się także zdolności regeneracyjne. W wakacje pokonałem na treningach 1200km, co jest moim dotychczasowym absolutnym rekordem jeśli chodzi o ilość pokonanych kilometrów w okresie 2 miesięcy. Na 4 tygodnie przed maratonem zaliczyłem sprawdzian na dystansie półmaratonu uzyskując wynik 1:10:49. Wiedziałem, że forma idzie w górę. Zostały ostatnie szlify i utrzymanie zdrowia, co nie było łatwym zadaniem przy tak zmiennej pogodzie. Tydzień przed maratonem przetarłem się na Biegu Westerplatte, który wygrałem z wynikiem 32’24”. Tego mi było trzeba J Zostało już tylko nawadnianie, ładowanie węglowodanów i maksymalny odpoczynek J

 

CZAS START

Po dotarciu na miejsce wybraliśmy się po odbiór pakietów startowych, wszystko przebiegło sprawnie. Pamiątkowe zdjęcie przed zegarem odliczającym czas do startu, obiadek i odpoczynek w hotelu. Dzień startu, w powietrzu wisi lekki stres, wielki dzień już dziś J Rano śniadanko, rozmowy z biegaczami, wesoła atmosfera. Opuszczamy hotel i udajemy się na start, tłumy biegaczy podążają na ulicę Konwiktorską, emocje rosną. Rozgrzewka, zdanie depozytu i udanie się do stref startowych, ojojojoj ale tu się dzieje JJJ

 

5 minut do startu, głęboki wdech-wydech, rozluźnienie i strzał startera o godz. 9:00 - zaczęło się J

 

Pierwsze kilometry lecą, staram się biec rozluźniony, jednak nie czuję się najlepiej. 5km pokonane zgodnie z planem 17’55”, mimo to nadal nie czuję, że wszedłem w bieg. W głowie spokój, kontrola tempa. 10km mijam w czasie 35’53”, mijają mnie inni biegacze, trzymam swoje tempo, ale nadal czuje, że to jeszcze nie to, dalej na chłodno kontynuuje bieg. 15km i sowity podbieg na Belwederskiej, międzyczas 53’59”. To był moment, w którym opuścił mnie stres, który jak się okazuje blokował mnie do 15km. Złapałem luz, nabrałem pewności siebie i dalej kontrolowałem sytuacje.

Półmaraton mijam w czasie 1:15:55, czuje się rewelacyjnie. Na każdym punkcie odżywczym korzystam z nawadniania, oddech w porządku, nogi znakomicie, biegniemy dalej ;)

23km doganiam słabnącą Kenijkę, która próbuje biec ze mną, ale nie jest w stanie utrzymać mojego tempa. W oddali widzę, że doganiam słabnących zawodników i tutaj bardzo ważny moment, żeby się nie podpalić i nie zaczynać ich gonić, do mety jeszcze bardzo daleko. Kontynuowałem bieg swoim tempem. 27km wbiegamy na Wybrzeże Gdyńskie, doganiam kolejnych biegaczy. 30km mijam z czasem 1:47:42 czuję się bardzo dobrze ;) 32km Dominika podaje mi wodę, informuję Domi, że jest dobrze, uśmiecham się, zaczynam swój bieg JJJ

35km nadal utrzymuje mocne, równe tempo nie widząc większych oznak zmęczenia, przy sobie miałem żele energetyczne, ale nie miałem potrzeby po nie sięgnąć. 40km wbiegamy na Most Świętokrzyski, zerkam na zegarek 2:23:55. Kibice szalenie dopingują, zaczyna do mnie docierać, że zaraz będzie meta, przez moją głowę przeleciała cała moja biegowa historia, wzruszyłem się do łez, ostatnie kilometry biegłem jak natchniony, uśmiech nie schodził z mojej twarzy, celebrowałem tą długo wyczekiwaną chwilę. Meta 2:31:47 stało się!!!

 

Na mecie wielka radość, Dominika czekała cierpliwie na swojego maratończyka, żeby go mocno uściskać J

 

Kilka słów o ..

Trening maratoński wymagał specjalnego poświecenia. Przez 18 tygodni byłem „wycięty” z imprez towarzyskich, wieczorków u znajomych, zarwanych nocek itp. Każdą wolną chwilę poświeciłem pod przygotowania do maratonu. Swój urlop poświęciłem na obóz w górach, aby jak najlepiej przygotować się do maratonu. W miesiącu miałem maksymalnie 2 dni wolnego od biegania. Musiałem dbać o trening, regenerację i odżywianie, bez tego osiągnięty przeze mnie wynik nie byłby możliwy. Sprzęt sportowy, obuwie, odżywki i suplementacja to zaplecze o które musiałem zadbać. Ile mogłem, tyle zrobiłem i jestem z tego bardzo zadowolony, a to jest chyba najważniejsze J

 

Czas na podziękowania J

Specjalne podziękowania dla mojej ukochanej Dominiki, która jak nikt inny wierzyła we mnie do samego końca. To Ona była ze mną na co dzień, razem ze mną przeżywała cały okres przygotowań. Bez dwóch zdań mój udział w maratonie jest naszym wspólnym sukcesem.

 

Przyjaciele i znajomi, wspaniali kibice, którzy są ze mną na dobre i złe. „Dumni po sukcesie, wierni po porażce” WSPANIALI ;) Wasze wsparcie, dobre słowo w komentarzu to także duża pomoc na drodze do celu. Mając świadomość, że jesteście ze mną, biegało mi się lepiej, nawet żele nie były potrzebne ;P

 

Podziękowania także kieruję do Kasi Raduszkiewicz, która pomagała w regeneracji moich zmęczonych nóg J Masaże u Kasi zawsze przynosiły ulgę J

 

Dziękuję Wam!

Maratończyk :D

Debiut maratoński 2:31:47

03/10/18

Created with WebWave CMS

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

AMBITIOUS RUNNERS TEAM