AMBITIOUS RUNNERS TEAM

     

Witajcie!

 

       Dopiero co pojawiły się moje plany startowe na 2018r. i PROJEKT 4W, a za mną już pierwszy miesiąc przygotowań. Nie był to wymarzony miesiąc przygotowań, ale dość sporo udało się zrealizować, z czego się cieszę. Chciałbym podzielić się z Wami relacją z mojego grudniowego treningu.

Projekt 4W jak już wiecie jest ambitny, a pierwszy start już za niecałe 3 tygodnie J Czas pędzi bardzo szybko, a ja jestem jeszcze daleko w polu J

 

21.01.2018 XXXV Bieg Chomiczówki 15km

 

       W moich założeniach treningowych na grudzień przede wszystkim było spokojne tlenowe bieganie oraz wzmocnienie mięśni całego ciała. Pojawiły się ćwiczenia obwodowe, crossy i podbiegi na odcinkach max 200m. Nie zabrakło biegów ciągłych w 1 i 2 zakresie intensywności do 20km jednorazowo. W grudniu zrealizowałem także kilka zabaw biegowych w postaci minutówek. Adaptacja treningu przebiegła dobrze, miesiąc zamknąłem z licznikiem 431 przebiegniętych kilometrów. Fizycznie czuje się dobrze, nawet b.dobrze. Tętno wysiłkowe jest dość niskie, cały czas monitoruje pracę serca i słucham tego co podpowiada mi organizm. Na przestrzeni wielu lat biegania nauczyłem się trenować zgodnie z tym co mówi mi organizm, to naprawdę działa J Nie trenuję na siłę, dzięki czemu nie doprowadzam do nadmiernego zmęczenia czy przemęczenia organizmu. Plany treningowe na grudzień zakładały kilometraż w granicach 500km, nie udało się tego zrobić, bo … no właśnie… Pogoda nie była przeszkodą, lenistwa także nie było, ale pod koniec miesiąca pojawiła się infekcja i musiałem odpuścić bieganie na 3 dni żeby się wykurować. Wznowiłem bieganie jeszcze 31.12, ale okazuje się, że organizm w dalszym ciągu walczy z infekcją, która drzwiami i oknami dobija się do mnie, a mój organizm nie chce na to pozwolić. W tej sytuacji dalej jestem zmuszony odpuścić wysiłek fizyczny. Mam nadzieję, że za 2-3dni wszystko wróci do normy J

 

Walka trwa

 

Wszystko byłoby pięknie ładnie, gdyby…

 

W dalszym ciągu borykam się z szeroko pojętą „kolką biegacza”, której zaczęła mi dokuczać w sierpniu 2017r.

W poszukiwaniu diagnozy owej „kolki biegacza” wykonałem szereg badań zaczynając od krwi, po USG i wizyty u fizjoterapeutów. Badania nic nie wykazały. Prawdopodobnie jest to sprawa mięśniowa (problem przepony) na wskutek zmian ustabilizowania miednicy z przodopochylenia do prawidłowego biomechanicznego ułożenia. Kilkutygodniowa praca nad przeponą przyniosła drobne postępy, bo było już tak, że kolka pojawiała się przy biegu z niską intensywnością, teraz dokucza mi przy zwiększonym wysiłku np. na crossach czy zabawach biegowych. 9 stycznia mam kolejną wizytę u fizjoterapeutki, zobaczymy co dalej J

 

Z optymizmem patrzę w przyszłość, jestem dobrej myśli i na pewno się nie poddam J

 

Dziękuję, że jesteście ze mną i trzymacie za mnie kciuki. Mając świadomość, że jesteśmy razem utrzymuję wysoki poziom motywacji do dalszej pracy. Kolejna relacja zapewne po 21.01 ;)

Pierwszy miesiąc przygotowań do projektu 4W trenera ART

04/01/18

Created with WebWave CMS

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

AMBITIOUS RUNNERS TEAM