AMBITIOUS RUNNERS TEAM

Dużo się dzieje w ostatnim czasie w mojej przygodzie biegowej. 

 

W sierpniu 10-20.08.2017 wybrałem się na obóz wakacyjno-sportowy wraz z moją narzeczoną. Plan, jaki założyłem na wyjazd, to połączenie treningu biegowego z rekreacją w postaci górskich wycieczek. W treningu biegowym chciałem się skupić nad poprawą wytrzymałości tempowej, co udało mi się zrealizować w 100%. Byłem zatem optymistycznie nastawiony do zbliżających się startów.

Tydzień po zjeździe z gór wystartowałem w Półmaratonie Jacka Siedleckiego z nadzieją na dobry wynik. Niestety wyścig zakończył się dla mnie już na 8 km. Niespodziewanie pojawiła się silna kolka w prawym podbrzuszu, ból był tak silny, że nie byłem w stanie swobodnie oddychać, zatrzymałem się na trasie, próbowałem rozmasować, rozluźnić ból. Po kilku minutach ból puścił przeszedłem w marsz, następnie zacząłem biec dalej. Długo się nie nacieszyłem bieganiem, na 14 km ponownie nastąpił atak kolki… to był dla mnie ciężki cios… meta była blisko, mogłem zejść, ale po ponownym rozmasowaniu ból puszczał i udało mi się dotruchtać do mety. Nie znałem przyczyny tak silnego ataku kolki, nigdy wcześniej nie doszło do takiej sytuacji. Ze spuszczoną głową wróciłem do domu.

 

Kolejnym zaplanowanym startem był 55 Bieg Westerplatte 10 września 2017r. Zależało mi na dobrym wyniku. Byłem zmobilizowany na ten start. Nie wiedziałem jaka będzie reakcja organizmu po ostatnich problemach na trasie biegu, ale postanowiłem zawalczyć. Przed biegiem czułem się bardzo dobrze. Wystartowaliśmy punktualnie o godz. 11:00, 1 km przebiegliśmy w 3’12”, kolejny w 3’15” razem z pięcioma innymi zawodnikami stworzyliśmy grupę pościgową za Markiem Kowalskim i Łukaszem Kujawskim. Ciężar prowadzenia grupy wziąłem na siebie razem z kolegą Mateuszem Drop. Do 6 km biegliśmy w pięcioosobowej grupie. Na 7 km biegu zorientowałem się, że wszyscy czekają na finisz i walkę o III miejsce w kategorii OPEN, tempo biegu spadło 7 i 8 km pokonaliśmy w czasie 3’20 i 3’18, postanowiłem trochę odpocząć za plecami rywali i przygotować się do finiszu. Na 9 km zaatakował Damian Sławiński, z którym się zabrałem, tempo tego km wyszło 3’12”, reszta rywali została w tyle, wiedziałem, że o „pudło” zawalczę z Damianem. Na ostatnim kilometrze postanowiłem zaatakować i oderwałem się Damianowi pewnie kończąc bieg na III miejscu OPEN, czas ostatniego km 2’58” bardzo mnie ucieszył. Uzyskałem najlepszy wynik na dystansie 10 km od kilku lat (32’40”), byłem bardzo zadowolony, tym samym o nieudanym półmaratonie już zapomniałem.

 

W weekend 16-17 września odnotowałem dwa starty. Pierwszy na dystansie 10 km w Więcborku, gdzie mocne tempo narzucił zawodnik z Ukrainy Paweł Olinik, który walkę o zwycięstwo stoczył z Mateuszem Niemczykiem (2 na mecie). Nie mogłem sobie pozwolić na mocne ściganie tego dnia, przyjechałem na bieg z opóźnieniem i zabrakło czasu na porządną rozgrzewkę. 20 minut to zdecydowanie za mało. Bieg pokonałem samotnie w średnim tempie 3’15/km i bezpiecznie dotarłem do mety zajmując III miejsce z nowym rekordem sezonu 32’39”. Nie byłem zmęczony po tym biegu, czułem, że jestem w świetnej dyspozycji.

 

W niedzielę czekało mnie prawdziwe ściganie. Wystartowałem w II Biegu Arasmusa w Kiełpinie na dystansie 5 km. Na starcie stanęli multimedaliści Mistrzostw Polski – Tomasz Grycko, Łukasz Kujawski i Marek Kowalski. Od samego startu tempo biegu było bardzo mocne. Moje międzyczasy: 1km – 2’57”; 2km – 2’57”; 3km – 3’08”; 4km – 3’15”; 5km – 3’11”. Uzyskany wynik 15’30” jest moim oficjalnym rekordem życiowym na dystansie 5 km na biegu ulicznym z atestem PZLA. Przyjeżdżając na bieg miałem w głowie jeden cel, pobiec na maxa i sprawdzić, jaka tak naprawdę jest moja dyspozycja.

 

Cieszę się, że udało mi się przygotować dobrą formę na jesienne starty. Systematyczny i mądry trening przekłada się na dobre wyniki sportowe. Z optymizmem patrzę w przyszłość :)

 

Trening biegacza to proces długofalowy. Tutaj nie ma drogi na skróty.

 

W zeszłym roku 10 km biegałem na poziomie 34 min. Dzisiaj nie mam problemu biegać „dyszkę” poniżej 33’. Nigdzie się nie spieszę, dalej realizuję swoje założenia, nie zawsze jest lekko i przyjemnie, na drodze stają najróżniejsze problemy życia codziennego, czasem zdrowotne i bywa, że trening nie jest realizowany tak jakbyśmy tego chcieli. Zawsze jednak trzeba pamiętać, żeby osiągnąć sukces trzeba ciężko pracować i nie oglądać się za siebie. Trudności być muszą, bo jaka była by wartość osiągniętego wyniku, gdyby sukcesy były na zawołanie?

 

Dziękuje wszystkim, którzy trzymają za mnie kciuki!

Relacja z ostatnich wydarzeń sportowych trenera ART Sebastiana Wąsickiego

23/09/17

Bieg Arasmusa w Kiełpinie

 

55 Bieg Westerplatte

 

55 Bieg Westerplatte

 

Szklarska Poręba

 

Bieg w Więcborku

 

Created with WebWave CMS

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

AMBITIOUS RUNNERS TEAM