AMBITIOUS RUNNERS TEAM

 

To już 12 raz kiedy stanąłem na starcie lęborskiego biegu na dystansie 10km. Czego się spodziewałem? Tradycyjnie upału i trudnego biegania, gdyż bieg odbywa się na 4 pętlach ulicami miasta, gdzie miejscami jest bardzo wąsko i są duże problemy z wyprzedzaniem zdublowanych zawodników. Przy ilości ok. 500 uczestników trasa powinna być wyznaczona maksymalnie na 2 pętlach, bieganie byłoby znacznie przyjemniejsze dla wszystkich;)

 

Z założenia mój udział w lęborskim biegu był startem kontrolnym, proszę nie mylić z treningowym, bo to zupełnie co innego. Ostatnie kilka tygodni intensywnie pracowałem nad wytrzymałością, biegałem sporo crossów i długich podprogowych biegów ciągłych, które mój organizm dobrze adoptował. Jeszcze w piątek zrobiłem na treningu 23km, nie było luzowania przed startem, trening odbywa się zgodnie z planem i koncentracją na celu głównym jakim jest 40PZU Maraton Warszawski.

 

Rozgrzewka przed biegiem…

To był koszmar, piekielne słońce, wyschnięte gardło i ciężkie nogi.. Po kilku minutach spokojnego biegu na rozgrzewce czułem się fatalnie, od razu wiedziałem, że muszę „wziąć poprawkę” na warunki i nie szaleć na pierwszych kilometrach biegu.

 

START

16:00 ruszyliśmy na trasę biegu w pełnym słońcu i duchocie, chłopaki bardzo mocno ruszyli. Obserwowałem co się dzieje na trasie i szukałem dla siebie miejsca J 1km - 3’07”, a ja biegnę na 11 pozycji, czułem się dobrze. Przed sobą miałem 3 osobową grupę w odległości 50m, na 2 km spokojnie starałem się do nich dołączyć odrywając się od mojej grupy, na 3km już biegliśmy razem, to była dobra grupa dla mnie ;) Złapałem oddech i pociągnąłem swoją grupę, około 5km dogoniliśmy zawodnika z Ukrainy Andrzeja Starżyńskiego, który nie był w stanie utrzymać naszego tempa. Na 6km nasza grupa się rozsypała i zostałem już tylko z Tadeuszem Zblewskim, zaczęła się walka J Widzieliśmy, że zbliżamy się do kolejnego zawodnika, Tadziu szarpnął mocniej, odskoczył mi na kilka metrów, wyprzedził słabnącego zawodnika Adama Głogowskiego i starał się nam uciekać. Dobiegając do Adama widziałem, że nie ma na co czekać i trzeba dalej biegać swoje, wyprzedziłem Go i po ok. 300m doszedłem Tadzia. Jeszcze przed wbiegnięciem na ostatnią pętlę podjąłem próbę ucieczki i odskoczyłem Tadeuszowi na ok. 10m. Ta przewaga utrzymywała się do 600m przed metą kiedy Tadziu zdołał mnie dogonić i mocno zaatakować w walce o podium. Miałem jeszcze tyle sił, żeby podjąć walkę i tak też się stało, ostatnie 600m to było prawdziwe ściganie, uzyskałem świetny wynik 31’47”, ale ostatecznie przegrałem walkę o podium o 1s! Nie byłem w stanie rozwinąć większej prędkości, jestem trochę „przytłumiony” kilometrami z treningu, ale to co udało mi się osiągnąć było dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Nie spodziewałem się tak szybkiego biegania na tym etapie treningu. Teraz wiem na czym stoję, start kontrolny powiedział mi gdzie jestem. Teraz z dużym spokojem będę kontynuować kolejne treningi.

 

10 tygodni do celu J

Czas pędzi bardzo szybko, wytrzymałość rośnie, na moim liczniku w lipcu jest już 447km. W następnym tygodniu czeka mnie sporo biegania, stanę także na starcie X Półmaratonu w Pucku, gdzie będę realizował trening BNP (bieg z narastającą prędkością). Ostatni tydzień lipca będzie tygodniem regeneracyjnym, przed zbliżającym się pobytem w Szklarskiej Porębie 05.08-18.08.2018. W górach czekają mnie 2 tygodnie pracy jeszcze z dużą objętością, ale zacznę już biegać na prędkościach startowych. Na dzień dzisiejszy nie mam objawów choroby, staram się o niej nie myśleć. Fizycznie czuje się bardzo dobrze, trening jest ciągle monitorowany pracą serca, tętno wysiłkowe i spoczynkowe pokazuje, że wszystko przebiega jak należy, start kontrolny to potwierdził. Biegniemy dalej ;)

 

Link do wyników z lęborskiego biegu:

http://domtel-sport.pl/wyniki,zawody,4361

XVIII Bieg św. Jakuba Lębork

22/07/18

Created with WebWave CMS

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

AMBITIOUS RUNNERS TEAM