AMBITIOUS RUNNERS TEAM

Dzisiaj biegacze chcą osiągać dobre wyniki „raz dwa”- a tak się nie da- zdarza się, że szybko się zniechęcają, bo nie wyszła im jedna impreza biegowa. Biegacza trenuje się długo. Swoje trzeba wybiegać, żeby cieszyć się w sezonie dobrymi wynikami. Na osiągane wyniki składają się także wytrwałość, konsekwencja i determinacja. Chciałbym przybliżyć Wam swoją 15-letnią biegową przygodę J

 

A zaczęło się… kiedy byłem małym chłopcem…

 

Sportowa przygoda z bieganiem zaczęła się jeszcze w szkole podstawowej, gdzie nauczyciel wychowania fizycznego zabierał nas na lokalne zawody. Pamiętam, że zostałem wybrany do sztafety szkolnej w mikołajkowych biegach. Motywacja do walki o zwycięstwo była ogromna, nauczyciel obiecał nam celującą ocenę jak zdobędziemy podium. No i stało się, zajęliśmy 2 miejsce, atmosfera biegu, doping ludzi spowodowało, że bieganie zaczęło mnie interesować coraz bardziej. W moim rodzinnym mieście Lęborku znany był klub biegacza Braci Petk, czytałem w lokalnej prasie o sukcesach sportowych tych biegaczy, „gotowałem się” w środku mówiąc sobie „też bym tak chciał”. Szukałem kontaktu do klubu, chciałem podpytać jak się zapisać, kiedy są treningi itp. W 2003r zostałem członkiem Klubu Biegacza Braci Petk, uczestniczyłem na każdym treningu bez względu na pogodę, chciałem jeździć na zawody i stawać podium jak inni biegacze. Jesienią wystartowałem w swoim pierwszym biegu ulicznym w Damnicy k.Słupska na dystansie 2km, zajmując 4 miejsce w juniorach młodszych (zapłaciłem frycowe, bo wystrzeliłem jak z procy i po 1km zabrakło już sił). Pierwsza lekcja już za mną ;) Nie mogłem się doczekać kolejnych zawodów.

 

W 2004 roku wystartowałem po raz pierwszy na dystansie 10km podczas IV Biegu Św. Jakuba w Lęborku, uzyskując wynik 36’50” zająłem 31 miejsce OPEN. Link do wyników: https://www.maratonypolskie.pl/wyniki/2004/zleb402.htm

Początki mojego biegania to głównie biegi przełajowe, oraz mityngi LA na bieżni na dystansach od 800 do 5000m. W biegach ulicznych startów było niewiele.

 

2005r ponownie zaliczyłem „dyszkę” w Lęborku uzyskując dużo lepszy wynik 35’05” zajmując 24 miejsce OPEN. Pełne wyniki: 

https://enduhub.com/pl/wyniki/2005/07/23/bieganie/v-bieg-uliczny-swietego-jakuba,8999/

 

W 2006 roku nie udało mi się poprawić wyniku z poprzedniego roku. Zostałem sklasyfikowany na 13 miejscu z wynikiem 35’08” (link do wyników: https://www.maratonypolskie.pl/wyniki/2006/lebo06.htm). Przegryzłem gorycz porażki i dalej konsekwentnie trenowałem J Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że ten bieg zwyciężył Kenijczyk Abel Kirui, który do dnia dzisiejszego jest rekordzistą trasy w Lęborku (29’38”). Kirui w późniejszych latach stał się wybitnym maratończykiem sięgając po 2 tytuły Mistrza Świata w maratonie (Berlin 2009 i Daegu 2011). W 2012r Kirui sięgnął po srebrny medal olimpijski w Londynie.

 

Kolejny rok był dla mnie dużym skokiem J Mając 3-letni staż biegowy byłem już „troszkę” obiegany. W 2007 roku wystartowałem w VII Biegu Św. Jakuba na dystansie 10km. Dobiegłem do mety z nową życiówką 33’33”, zajmując miejsce 17 OPEN. Byłem bardzo zadowolony i zmotywowany do dalszej pracy, przełamałem dużą barierę. Link do wyników: https://www.maratonypolskie.pl/wyniki/2007/lebjak7o.pdf

 

Kolejny start na dystansie 10km także w Lęborku (2008) był dla mnie krokiem w tył, start kompletnie nieudany i daleki od oczekiwań moich i trenera. Bieg na ukończyłem z wynikiem 34’51”, zajmując miejsce 12 OPEN. Byłem załamany LL

 

W 2009 roku zapukałem do czołówki ;) To był wielki dzień dla mnie. Linię mety Lęborskiego Biegu minąłem jako 5 zawodnik OPEN z nowym rekordem życiowym 32’38”. Po nieudanych startach szybko się zbierałem i motywowałem do pracy treningowej wierząc, że stać mnie na więcej. Ten start to potwierdził, po raz pierwszy złamałem barierę 33’ na 10km. Było to spełnienie moich marzeń ;) Link do wyników: https://www.maratonypolskie.pl/wyniki/2009/lebjak9op.pdf

 

Rok 2009 był dla mnie udany także na bieżni:

800m 1.57,56 – 16.05.2009 Słupsk

1000m 2.34,66 – 02.05.2009 Sopot

5000m 15.28,84 – 20.06.2009 Słupsk

Starty z bieżni 2009 roku są do dzisiaj moimi rekordami życiowymi na tych dystansach.

 

Rok rokowi nierównyL W 2010 roku nie mogłem cieszyć się nowym rekordem na „dyszkę” podczas biegu ulicznego. Startując w Biegu Jakuba do mety przybiegłem 14 OPEN z wynikiem 33’50”. Nie był to najgorszy wynik. Czasami trzeba zrobić krok w tył, żeby zrobić dwa w przód J Być może pogoda była trudna, biegi Jakubowe rokrocznie rozgrywane są w lipcu. Z pokorą przyjąłem uzyskany wynik i dalej trenowałem koncentrując się na tym co czeka mnie na jesień J Link do wyników: https://www.maratonypolskie.pl/wyniki/2010/lebjak0op.pdf

 

2010 rok obfitował w liczne starty w biegach przełajowych na dystansach 3-6 km w okresie luty-kwiecień. Maj-wrzesień to okres, gdzie głównie startowałem na stadionie na dystansach od 800 do 10000m.

 

11.09.2010 rok po raz pierwszy wystartowałem w Mistrzostwa Polski na 10000m na stadionie w Lidzbarku Warmińskim. Przygotowywałem się do tej imprezy jako docelowej. Start w biegu ulicznym nie wyszedł, ale na stadionie się udało z przytupem!! Uzyskałem rekordowy wynik 31’40”. Każdy kilometr pokonałem średnio w tempie 3’10”. Tryskałem radością i zastanawiałem się czy mogę biegać jeszcze szybciej?

 

Rekordowy był dla mnie 2011 rok, a wysoki poziom utrzymywałem przez kolejne 2 lata.

7 lat nieprzerwalnej pracy treningowej przyniosło rekordowe żniwo w 2011 roku.

 

Starty na stadionie wypadły znakomicie:

1500m 3.58,33 – 28.05.2011 Poznań – REKORD ŻYCIOWY

3000m 8.35,69 – 29.05.2011 Poznań – REKORD ŻYCIOWY

3000m 8.42,97 – 11.06.2011 Gdańsk

 

Starty w biegach ulicznych były także na wysokim poziomie.

24.07.2011 Bieg Jakuba Lębork 32’26”

28.08.2011 Lubawska Dziesiątka 32’38”

03.09.2011 Gdańsk Bieg Westerplatte 32’04”

01.10.2011 Starogard Gdański 31’13” REKORD ŻYCIOWY.

 

8 październik 2011 roku sięgnąłem po tytuł Mistrza Polski Służb Mundurowych w Crossie, wygrywając z Olimpijczykiem z Sydney Rafałem Wójcikiem.

 

To był rok, w którym osiągnąłem najwięcej. Jesteście ciekawi co było dalej i czy było tak pięknie jak do tej pory? J

 

A więc..

2012 rok obfitował w biegi uliczne, był także debiut na dystansie półmaratonu.

17.03.2012 Maniacka Dziesiątka - 32’09”

24.03.2012 Półmaraton Sobótka - 1:10:55 debiut

22.04.2012 Szczecinek 10km – 31’54”

20.05.2012 Bieg Wenedów Koszalin 10km – 32’51”

07.07.2012 Bieg Świętojański Gdynia – 31’48”

21.07.2012 Bieg Jakuba Lębork - 31’27”

04.08.2012 Bieg Św. Dominika Gdańsk – 32’14”

08.09.2012 Westerplatte-Gdańsk - 32’15”

15.09.2012 Głuchołazy - 32’17”

11.11.2012 Bieg Niepodległościowy Gdynia - 32’12”

 

W dalekosiężnym planie w mojej głowie był maraton, do którego cały czas dążę. Stabilizacja wyników w 2012 roku dawała już nadzieję, że może jesienią 2013 zaliczę swój debiut na królewskim dystansie, tak się jednak nie stało.

 

2013 rok był dla mnie trudny, w drugiej części sezonu zmuszony byłem zrezygnować z regularnych treningów, pojawiły się problemy zdrowotne, które uniemożliwiały bieganie.

 

Natomiast jeśli chodzi o pierwszą część sezonu, było jeszcze całkiem dobrze J

09.02.2013 Bieg Urodzinowy Gdynia - 31’26”

16.03.2013 Maniacka Dziesiątka Poznań - 31’36”

23.03.2013 Półmaraton Sobótka - 1:11:36

13.04.2013 Bieg Europejski Gniezno - 33’09”

21.04.2013 OWM 10km - 31’38”

03.05.2013 Półmaraton Grudziądz - 1:12:48

11.05.2013 Bieg Europejski Gdynia - 31’45”

12.05.2013 Półmaraton Ostrołęka - 1:10:34 REKORD ŻYCIOWY

27.07.2013 Bieg Jakuba Lębork – 33’09”

 

Po Biegu Jakuba regularne treningi zostały wstrzymane, biegałem w kratkę wychodząc jedynie na rozbiegania. Musiałem szukać pomocy i ratować kręgosłup. Bóle były na tyle silne, że nie było możliwości mocnego biegania. Rezonans wykazał zwyrodnienie krążka międzykręgowego w odcinku lędźwiowym, towarzyszyło temu przodopochylenie miednicy i lordoza lędźwiowa…bolało.

 

W 2014 roku było bieganie od lekarza do lekarza, od badania na badanie, aż zapadła decyzja o operacji. Modyfikacji miały ulec kolce kręgosłupa w odcinku krzyżowo-lędźwiowym. Rekreacyjnie wystartowałem w kilku biegach starając się nie wkraczać w strefę bólu, oczywiście było to bieganie na dużo niższym poziomie. Był to dla mnie mocny cios, tyle lat fajnego biegania za mną, droga do maratonu była już tak blisko.

Zmęczony ciągłym bieganiem po lekarzach medycyny i zniechęcony do diagnozy o operacji postanowiłem dalej walczyć i szukać pomocy gdzie indziej.

Nie byłem przekonany do operacji, trochę się bałem. Intuicyjnie szukałem innych rozwiązań, odwiedziłem kilkoro fizjoterapeutów, zbierałem wiedze, konsultowałem się, aż trafiłem dzięki pomocy Mariusza Giżyńskiego do specjalisty, który zapalił mi zielone światło na powrót do sportu bez konieczności operacji. W grudniu 2014 roku trafiłem do Tomasza Wilińskiego, fizjoterapeuty/rehabilitanta z Warszawy. Tomasz po zapoznaniu się z licznymi moimi badaniami, oględzinach i wywiadzie postanowił ratować mnie „mięśniowo”, a więc miałem zadania do wykonywania. Musiałem wiele miesięcy poświęcić na uelastycznienie zesztywniałych stawów, poprawić mobilność oraz ustabilizować i wzmocnić całe ciało, byłem mocno „zapuszczony”. Niestety, zaniedbania treningu uzupełniającego doprowadziły do szeregu nieprawidłowości w biomechanice ruchu, skompresowane i przykurczone mięśnie były m.in. przyczyną moich problemów. Choroba zwyrodnieniowa jaką posiadam powstała u mnie genetycznie i na to już nie miałem wpływu. „Naprawa ciała” odbywała się etapami i była pod kontrolą lokalnych fizjoterapeutów poleconych przez Tomka. Pierwsze miesiące rehabilitacji były bardzo ciężkie, proste z pozoru ćwiczenia kosztowały mnie wiele energii. Po kilku miesiącach regularnych ćwiczeń coś drgnęło, rozbiegania nie powodowały bólu w kręgosłupie, zniknęło też promieniowanie do kończyn dolnych. Motywacja do rehabilitacji wzrosła 100%. W dalszym ciągu musiałem jednak zachować spokój i cierpliwie realizować zalecenia Tomka, pośpiech w postaci wznowienia mocnych treningów mógłby wszystko zepsuć..serce bardzo chciało, ale musiałem zachować zimną krew.

2 lata poświęciłem na badania, diagnozę i rehabilitację. W sezonie 2014-2015 zdarzało mi się wychodzić na treningi w postaci krótkich rozbiegań, było to nieregularne. Zaliczyłem też kilka startów w tym okresie, były to biegi rekreacyjne, nie chciałem się rozstawać z bieganiem, brakowało mi tego. Cały czas jednak byłem bardzo ostrożny, nie wkraczałem w strefę bólu.

 

2016 rok WRACAM J))))))))))

Troszkę się przytyło, waga skoczyła +12kg i w szczycie wynosiła 78kg.

Powrót był ciężki…ale to nic J Bieganie bez dolegliwości dawało mi tyle radochy, że ze spokojem podchodziłem do treningów, wiedziałem jak duże mam zaległości i że potrzeba sporo czasu żeby się pozbierać i wrócić na wysoki poziom.

Kilka startów w 2016 wyszło optymistycznie J

24.04.2016 Bieg Oshee Warszawa 10km – 33’57”

03.05.2016 Bieg Orłów Czarna Dąbrówka 10km 33’55”

21.05.2016 Bieg Papiernika Kwidzyn 10km 34’10”

10.09.2016 Bieg Westerplatte 10km 33’36” rekord sezonu J)

24.09.2016 Bieg Bronisława Malinowskiego Grudziądz 10km – 33’46”

16.10.2016 Bieg na Piątkę Gdańsk – 16’33”

 

Rok powrotu bardzo udany, ze spokojem podchodziłem do kolejnego sezonu, czekało mnie sporo pracy. Krok po kroku realizowałem swój plan słuchając tego co podpowiada mi organizm, nie robiłem nic na siłę.

 

2017 rok biegiem zacząłem w Warszawie podczas Biegu Chomiczówki na dystansie 15km, uzyskałem wynik 51’42”

W czerwcu 2017, po 1,5 roku od powrotu wykręciłem dobry wynik podczas Gdańskiego Biegu do Źródeł 33’19”.

 

Kolejne starty 2017:

24.06.2017 Tczew 5km 16’15” Świetnie J

02.07.2017 Bieg Redzki i zwycięstwo z czasem 34’20”

22.07.2017 Bieg Jakuba Lębork, złamane 33minuty! Wynik na mecie 32’52” J)))))

10.09.2017 Bieg Westerplatte 32’41” WOW J

17.09.2017 Bieg Arasmusa Kiełpino 5km - 15’30” życiówka na ulicy na tym dystansie, nieprawdopodobne!

16.10.2017 Więcbork 10km – 32’39” czułem formę J (Na bieg dotarłem 15’ przed startem ) Dzięki Mateusz Niemczyk, za odebranie pakietu startowego ;)

22.10.2017 Międzynarodowy Bieg Warciański w Kole – 10km PETARDA 31’44”!!! Nie śniłem o takim wyniku. Takie zakończenie sezonu dało mi przeświadczenie, że wróciłem na swój najwyższy poziom, że to się udało, WYGRAŁEM!

 

Z przygotowaniami na nowy sezon powstał mój PROJEKT 4W.

W roku 2018 mija 15 lat mojej biegowej przygody i właśnie z tej okazji powstał PROJEKT 4W, który zakładał 4 docelowe starty, na których szczególnie chciałem się skoncentrować, aby spróbować zbliżyć się do rekordów z przed lat oraz zadebiutować w maratonie.

W skład projektu 4W wchodził biegi:

Bieg Chomiczówki, Półmaraton Warszawski, Bieg na 10km podczas OWM oraz 40PZU Maraton Warszawski (debiut).

 

Po sukcesach jesieni 2017 przygotowania do sezonu 2018 ruszyły pełną parą.

Pierwszy start w 2018 na Biegu Chomiczówki 21/01/2018 uzyskując wynik 50’15” poprawiłem rekord życiowy! Pierwszy krok zrobiony, zadanie wykonane.

 

Niestety, na tym się skończyło „dobre”… W okresie przygotowań do sezonu borykałem się z różnymi problemami zdrowotnymi, na które nikt nie znał odpowiedzi…słaba krew, przewlekłe, nieuzasadnione zmęczenie, częste infekcje. Szukałem przyczyny dlaczego tak się dzieje, po serii różnych badań, w lutym potwierdziła się u mnie BORELIOZA, która zatrzymała mnie w moich sportowych zmaganiach… Zaprzestałem treningi na 8 tygodni, przechodziłem antybiotykoterapię… Był to mocny cios…tyle walczyłem o powrót, wszystko już pięknie hulało, a tu taka diagnoza…

No cóż, spokój i jeszcze raz spokój, ciągle powtarzam, będzie dobrze.. W kwietniu wznowiłem treningi i starty. 2 miesiące po odstawieniu leków zrobiłem badania kontrolne, niestety nie wyszły dobrze, antybiotyk nie zadziałał, czekam na kolejne wizyty u specjalisty i zapewne inny antybiotyk, który być może tym razem zadziała.

 

Co z treningiem?

Staram się trenować normalnie, miewam słabsze dni, w których nie ma mowy o realizacji treningu. Borelioza w swoich objawach na moim organizmie drastycznie mnie osłabia, na szczęście taki stan utrzymuje się 1-2 dni i potem jest spokój na jakiś czas.

Co będzie dalej tego nie wiem, myślę, że będzie dobrze J Do 30.09 czas szybko zleci więc oby tych gorszych dni było jak najmniej J

 

 

W głowie mam mój największy cel, moje marzenie debiutu w maratonie, więc nie pozostaje mi nic innego jak biec przed siebie ;)

Za progresją wyników stoją lata treningu

28/06/18

Created with WebWave CMS

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

AMBITIOUS RUNNERS TEAM